Ads 468x60px

Aktualności

,,Ballada o ciotce Matyldzie" Magdaleny Witkiewicz

Poznajcie optymistyczną opowieść o kobiecie, która pomimo zakrętów losu, z uśmiechem na twarzy i wsparciem najbliższych potrafi zawalczyć o siebie.

Muzyka między kartkami - wydanie specjalne

W Dzień Niepodległości USA podążamy tropem amerykańskich pieśni patriotycznych, ukrytych w ,,Kolejach losu" Judy Blume.

,,Zaginione" Magdaleny Zimny-Louis

„Zaginione” są połączeniem mądrej i przedstawionej z najmniejszymi detalami fabuły, dobrze wykreowanych postaci oraz niezwykle dopracowanego języka narracji.

Czy Richard Price poradził sobie jako pisarz czy scenarzysta?

Kilka słów o rolach, których nie da się obronić i sprawach, których nie można przemilczeć.

,,Ostatni rycerz Europy" Janusza Roszki

Kazimierz Pułaski w oczach dziennikarza o zacięciu archeologicznym.

sobota, 16 września 2017

Magdalena Zimny-Louis - Zaginione

Autor: Magdalena Zimny-Louis
Tytuł: „Zaginione"   
Wydawnictwo: Świat Książki
ISBN: 978-83-80315-46-4
Data wydania: 2 czerwca 2016
Liczba stron: 382
Do niedawna niewiele mówiło się o burzliwej i trudnej historii Armenii. W ostatnich latach coraz częściej jednak wraca się chociażby do tematu ludobójstwa Ormian, które miało miejsce w latach 1915-1917. We wspomnianym okresie na skutek rozporządzenia rządu tureckiego zmarło 1.5 miliona osób narodowości ormiańskiej i asyryjskiej, która na skutek przymusowej deportacji, była de facto skazana na śmierć na skutek głodu, rozstrzelań i cicho wspieranych przez władze tureckie ataków Kurdów[1]. Te traumatyczne wydarzenia nie są jedynymi smutnymi kartami w dziejach maleńkiego kraju rozciągającego się współcześnie w północno-wschodniej części Wyżyny Armeńskiej.  Po zwycięstwie Rewolucji Październikowej, Armenia w dn. 29 listopada 1920 weszła, bowiem w skład ZSRR, co ujawniło, istniejące już wcześniej, problemy wewnętrzne zaostrzone tylko przez nieprzemyślane wytyczenie granic nowych republik przez Związek Radziecki.

Punktem spornym był przede wszystkim obszar Nachiczewanu i Karabachu, które jeszcze w latach dwudziestych XX wieku były w czterdziestu procentach zamieszkiwane przez ludność pochodzenia ormiańskiego. Wspomniane obszary zostały włączone do terytorium Azerbejdżanu, co spowodowało masowe migracje osób, które w obawie przed rzezią ze strony Azerów, musiały na zawsze opuścić swoje domy. Nie obyło się też bez działań, które dążyły do ponownego przyłączenia spornych terenów do Armenii. Każdy przejaw uniezależnienia się spotykał się jednak z ostrą, a czasami wręcz brutalną reakcją władz w Baku. Przykładem może być sytuacja, kiedy w zemście za żądanie mieszkańców jednej z miejscowości Górskiego Karabachu, aby przewodniczącym lokalnego kołchozu został Ormianin, odpowiedziano nagłym pogromem wioski. Mimo to wielu miejscach regionu odbyły się zebrania kolektywów, których wynikiem było przyjęcie przez Rady Delegatów Górskiego Karabachu rezolucji, mającej na celu przyłączenie obwodu do granic republiki armeńskiej. Dodatkowo w ramach poparcia wiele osób brało udział w manifestacjach ulicznych.

sobota, 5 sierpnia 2017

Janusz Roszko - Ostatni rycerz Europy

Autor:   Janusz Roszko
Tytuł: „Ostatni rycerz Europy"
Wydawnictwo: Polski Związek Niewidomych
ISBN: 98321603521
Rok wydania: 1985
Długość ścieżki: 21 godz. 46 min.
Lektor: Henryk Dygalski
Na książkę „Ostatni rycerz Europy” Janusza Roszki natrafiłam przy okazji szukania materiałów do tekstu o Kazimierzu Pułaskim, nad którym pracuję od jakiegoś czasu. Szczerze mówiąc, od początku podeszłam do tej pozycji dosyć sceptycznie ze względu na fakt, iż powstała ona w czasie cenzury rynku wydawniczego. Niemniej wychodzę z założenia, że nie warto już na początku skreślać konkretnego tytułu tylko, dlatego, iż powstał w takim, a nie innym momencie zawirowań dziejowych. W chwili czytania skrótowego życiorysu autora zapaliła mi się kolejna lampka ostrzegawcza. Wyłania się z niej obraz twórcy nieoczywistego – a może wręcz kontrowersyjnego. Roszko, był ponoć dość buntowniczym członkiem PZPR[1], który z jednej strony był posłuszny swojej partii, a z drugiej, jako niepokorny pasjonat archeologii, szukał materiałów, pozwalających zatkać białe plamy ówczesnej historii, co nie zawsze było dla władz wygodne. Jak więc obiektywnie ocenić dokonania uznanego dziennikarza, który wziął sobie za cel przybliżanie czytelnikom, postaci jednego z najbardziej rozpoznawalnych polsko-amerykańskich bohaterów?

środa, 12 lipca 2017

Magdalena Witkiewicz - Ballada o ciotce Matyldzie

Autor: Magdalena Witkiewicz
Tytuł: „Ballada o ciotce Matyldzie"   
Wydawnictwo: Filia
ISBN: 978-83-80750-85-2
Data wydania9 marca 2016
Liczba stron: 320
Strona autorki : http://www.magdalenawitkiewicz.pl
Przyjęło się uważać, że lato to znakomity czas, aby sięgnąć po literaturę nieco mniej ambitną, która pozwoli odprężyć się po ciężkim dniu w pracy czy choć przez chwilę zapomnieć o problemach dnia codziennego. Do tego nurtu z pewnością zalicza się „Ballada o ciotce Matyldzie” Magdaleny Witkiewicz, którą przeczytałam w ramach Dyskusyjnego Klubu Książki realizowanego przez Gminną Bibliotekę Publiczną we Frysztaku. Nie ukrywam, że zwykle sięgam po prozę obyczajową, która raczej nie zawiera w sobie bardzo jasnego, pozytywnego przekazu, stąd byłam bardzo ciekawa jak zareaguję na powieść, która znajduje się lekko poza moim gustem czytelniczym. Zaintrygował mnie również fakt, iż spotkałam się z bardzo kontrastowymi opiniami dotyczącymi twórczości Magdaleny Witkiewicz. Czytelnicy generalnie albo bezkrytycznie ubóstwiają jej prozę albo bezwzględnie ją krytykują. Do mniejszości należą głosy, które zauważają zarówno zalety jak również mankamenty tych książek. Byłam bardzo ciekawa, do której grupy będę zaliczać się po zakończeniu lektury. Postanowiłam potraktować „Balladę o ciotce Matyldzie” jak słodką pigułkę na poprawę nastroju i czytać ją po jednym rozdziale dziennie. Tak powolne poznawanie treści pozwoliło mi odkryć, że niniejszą książkę można interpretować z dwóch krańcowo różnych perspektyw. Można by nawet rzec, że ta powieść przypomina słodką tabletkę, która ma ledwie wyczuwalną gorzką nutkę. Nim jednak zagłębię się w ten temat przyjrzyjmy się nieco fabule powieści.

wtorek, 4 lipca 2017

Muzyka między kartkami #8

(fot. Mike Mozart)
Piosenki patriotyczne zawsze pełniły ważną rolę. To one motywowały żołnierzy i śpiewane grupowo dawały poczucie wspólnoty i siły w dążeniu do wspólnego celu. Jednak, gdy padał ostatni strzał, po którym w końcu nastawał upragniony pokój, poniekąd znikały ze świadomości społeczeństwa. Nie każdy myślał wówczas, by uczyć tych melodii własne dzieci czy wnuki. Prawdopodobnie działo się tak dlatego, iż nie chciano wracać do traumatycznych wspomnień z przeszłości.  Z drugiej strony część tekstów i tak pozostaje w pamięci potomnych. Czemu o tym wspominam? Dziś Amerykanie obchodzą Dzień Niepodległości, co skłoniło mnie do przedstawienia wam kilku utworów patriotycznych, które odkryłam w „Kolejach losu” Judy Blume. Równocześnie to trochę smutne, że polscy autorzy bardzo rzadko odwołują się w swoich książkach do pieśni patriotycznych. Jestem pewna, że nie jeden śpiewnik skrywa w sobie równie piękne (jak nie piękniejsze) utwory jak te, które chcę wam dzisiaj przedstawić.

niedziela, 18 czerwca 2017

Wspomnieniowo-liryczny stosik Innej Perspektywy

Witajcie w drugim stosiku na moim blogu. Wiem, że nie powinnam podkreślać, iż tak rzadko dzielę z wami widokiem moich zdobyczy, ale jeśli znacie mnie trochę dłużej, to doskonale wiecie, dlaczego jest tak, a nie inaczej. Jak na blogerkę w głównej mierze książkową, mam dość specyficzne podejście do kupowania i kolekcjonowania książek. Jako, że swego czasu zdecydowałam, że nie będę usilnie zabiegać o współpracę z wydawnictwami, to nie napływają do mnie falami nowe tytuły. Wcale się tym nie martwię, choć zdarza mi się czuć zazdrość, gdy widzę na jakimś zaprzyjaźnionym blogu, książkę, którą chciałabym przeczytać. Z drugiej strony uważam, że na domowej półce powinny być te publikacje, które są dla nas wyjątkowe i wcale nie musi być ich dużo.